ta ostatnia niedziela… słuchacze SUTW na ZIEMI LUBUSKIEJ- dzień III

Maya Angelou pisała: „Życia nie mierzy się ilością oddechów, ale ilością chwil, które zapierają dech w piersiach”. Trzeci dzień wycieczki słuchaczy SUTW Gminy Świeszyno zaczął się w miejscowości Klępsk. Zwiedzaliśmy tam Kościół p. w. Nawiedzenia Najświętszej Marii Panny. To świątynia, gdzie współistnieją dwie religie- ewangelizm i wiara katolicka. Fakt ten ma niewątpliwie duże znaczenie. Pokazuje on, iż dziedzictwo kulturowe Polaków i Niemców zawiera części wspólne. Zresztą wizyta w tym miejscu była dość niecodzienna- odbywał się akurat chrzest święty trójki dzieci i ksiądz widząc naszą wycieczkę- z obrzędem wyrobił się w 15 minut, bo musiał świątynię pokazać przyjezdnym z Świeszyna  .
Ostatnim etapem naszej wycieczki była Zielona Góra. Wspinamy się po zboczu niewielkiego Wzgórza Winnego, które pełni teraz funkcję parku, a na ławkach między winnymi alejkami odpoczywają zielonogórzanie. Na szczycie wzgórza znajduje się symbol Zielonej Góry – chętnie odwiedzana Palmiarnia. Jej historia rozpoczęła się w roku 1956, kiedy do Domu Winiarza na wzgórzu dobudowano niewielką szklarnię. Początkowo hodowano tu rośliny doniczkowe, ale z czasem zastąpiły je palmy kokosowe, kakaowce, a także największy w Polsce daktylowiec. Rosły rośliny, wraz z nimi musiała urosnąć i Palmiarnia – rozbudowywano ją 5 razy. To jedyny zielonogórski obiekt, w którym można zobaczyć wiele egzotycznych gatunków roślin i zwierząt. Na osobną uwagę zasługuje każde z siedmiu Akwarium. Tego jednak nie jesteśmy w stanie opisać. To naprawdę trzeba zobaczyć na własne oczy.
Po palmiarni, jak to mawiają studenci, ale Ci młodsi, udaliśmy się na miasto. Trzeba to Zielonej Górze przyznać – tu naprawdę jest zielono. W samym mieście i na jego przedmieściach. Do miasta wjeżdża się nie, jak to zwykle bywa, przez tereny handlowe, domeny magazynów i salonów meblowych, ale prosto z lasu. Bujnego i gęstego. Samych zabytków Zielona Góra ma niewiele, ale mimo tego pięknie było.
I tu najważniejsze słowa DZIĘKUJĘ padają dla naszej vice- prezes pani Krystyny Cichosz, która zajęła się organizacją tej wyprawy. Bezbłędna, dopięta na ostatni guzik- tak naprawdę na nic nie czekaliśmy- to nas wszędzie wypatrywali. Z resztą słowa podziękowania, wraz z drobnym upominkiem, przekazane były właśnie ostatniego dnia naszej „kierowniczce zamieszania”. Pani Krysiu- DZIĘKUJEMY I CZEKAMY NA WIĘCEJ